od kropeczki do serduszka

od kropeczki do serduszka

piątek, 17 marca 2017

O sile matki...

Na tym zdjęciu moja córka ma niecałe dwa tygodnie... a ja miałam bardzo krótki staż jako matka. Wiedziałam wtedy tylko jak się ubiera, kąpie, przebiera i karmi maluszka. Byłam zielona, z resztą jak każda matka na początku swojej drogi. Czy bałam się? Nie, bo już na to nie miałam czasu. Pod koniec ciąży trzęsłam się ze strachu,a tu trzeba było zebrać się w sobie mimo bolącego brzucha po cięciu i po przebytych zatorach w piersiach.
Z dnia na dzień i z miesiąca na miesiąc moja pewność siebie jako matki wzrastała. Wiedziałam instynktownie jak działać. Przestałam czytać porady innych mam, ale rozmawiałam z nimi o moich problemach.
Po prawie dwóch latach, gdy pomyślę ile przeszłam wiem, że nic nie jest w stanie mnie wykończyć.
Moje maleńkie dziecko nauczyłam wstawać, chodzić i biegać. Wlewam w nią tyle miłości ile się da. Dbam o to, by zawsze była ładnie ubrana, dbam o zdrową higienę, uważam na to co je, ale jak każdy człowiek mam granicę które czasami przekraczam i denerwuję się wtedy na nią.
Już przestała robić na mnie wrażenia temperatura 40 stopni. Wiem, że poradzę sobie. Moja Zosia Samosia wychodzi właśnie w sytuacjach awaryjnych.
Nieprzespane noce, bieganie, rozdwajanie się, dzielenie pracy z obowiązkami domowymi to jest codzienność. Czasami kładę się w nocy i myślę ile zrobiłam. To daje mi siłę, by działać, by codziennie rano rozkręcać się i biec.
Gdzie czerpię siłę? Właśnie w tym, że widzę efekty mojego życia w biegu. Lubię moje życie, bo wszystko robię z myślą o osobach które kocham.