od kropeczki do serduszka

od kropeczki do serduszka

wtorek, 20 grudnia 2016

Żyć z maluchem i nie zwariować

O tym, jak trudno być mamą dowiadujemy się już tuż po porodzie. Przychodzi taki etap w macierzyństwie, że zaczynamy być zmęczone. Nie byciem matką, ale normalnym funkcjonowaniem. Zaczyna nas wszystko wokół drażnić. Kochamy nasze dzieci ponad życie ale czasami potrafią konkretnie zmęczyć i zdenerwować. Z boku, gdy ktoś patrzy na taką "zmęczoną matkę wariatkę"myśli, że chyba jesteśmy na prawdę nienormalne ,jeśli jesteśmy zmęczone po dniu spędzonym z dzieckiem. Przecież trzeba je tylko nakarmić, przewinąć i bawić się z nim. No tak, jedzenie ugotuje Królewna Śnieżka, a dom posprzątają krasnoludki. Która z Was by tak chciała? Już nie wspomnę o innych sprawach ,które trzeba załatwić w ciągu dnia. Matka-wieża kontroli lotów.
Często przychodzą frustracje, wytykamy sobie błędy, obwiniamy się za to jak jest. Jedyne co trzyma nas przy pozytywnym myśleniu to widok maleństwa.
To co jest dla nas rodziców najgorsze to wyprowadzenie z równowagi. Najpierw jest upominanie, grożenie, zaczynamy podnosić głos, krzyczymy a na końcu gdy nasza granica wytrzymałości przerywa się jest klaps, który i tak nic nie daje. Później bijemy się w głowę ,bo przecież tak nie powinno to wyglądać. Mamy niekończące się wyrzuty sumienia.
Wszystko zależy od nas rodziców. To my kształtujemy delikatny, ale niejednokrotnie twardy charakter naszego dziecka. Wychowanie ,to sztuka. Niejednokrotnie popełnimy błędy, za które przyjdzie nam płacić w przyszłości. Małe i duże dziecko potrzebuje oceanu miłości ,by czuło się kochane i akceptowane. To w nas rodzicach powinno znajdować ukojenie, nie w babci, wujku, cioci czy dziadku. To my odpowiadamy za zachowanie dziecka, to nas spoczywa obowiązek nauki nawiązywania dobrych relacji z innymi ludźmi. 

wtorek, 1 listopada 2016

Zaufać dziadkom

Jakiś czas temu na jednej z imprez,padło stwierdzenie "wnuki bardziej są kochane od dzieci",ktoś zapytał-dlaczego? Odpowiedź dała mi do myślenia :" mamy dla nich więcej czasu niż mieliśmy dla swoich dzieci,bo możemy poświecić im więcej uwagi"
Czasami,gdy rozmawiałam z przyszłymi mamami pytałam czy ktoś im będzie pomagał w pierwszych tygodniach lub chociażby dniach. Podziwiam dziewczyny,które chcą zaufać tylko sobie. Gdyby nie moja mama i teściowa nie wiem co by było ,gdyby mi nie pomogły przez pierwszy tydzień po cesarce. Nie byłam w stanie zająć się małą,bo traciłam przytomność podczas zatorów w piersiach.
Relacje z dziadkami,zależą od nas-rodziców. Gdy mamy niezbyt dobre kontakty ze swoimi rodzicami  i teściami,istnieje duże prawdopodobieństwo,że nasze dziecko naśladując nas też będzie miało taki problem w relacjach z dziadkami. Dziadkowie to taka spokojna przystań,mająca oczywiście swoje granice. Moja babcia,ostoja spokoju czasami też zwróciła mi ostro uwagę,zazwyczaj jak to ona mówiła "stawiasz kulfony,a literki mają być jak perełki". To u niej zawsze znajdowałam schronienie,to u niej obiad był najpyszniejszy a ciasto niczym od najlepszego cukiernika. To ona zawsze znajdowała sposób by mnie wyleczyć,by omijać antybiotyki,to ona wszczepiła we mnie miłość do zbierania grzybów i siedzenia nad brzegiem jeziora. To ona jest przykładem dobrej mamy i babci. Mam to szczęście,że mogę codziennie być z nią.
Każdemu dziecku potrzebni są dziadkowie. To oni pozwalają na kształtowanie osobiści,to oni niejednokrotnie uczą nasze dziecko nowych słów,znaku krzyża, jak kroić marchewkę czy jak wiązać buty. Zaufajcie dziadkom,oni kochają nasze dzieci tak jak my.

piątek, 28 października 2016

Czy można pokochać kuchnię?

5 lat temu, gdy wychodziłam za mąż nie miałam pojęcia o gotowaniu. Moja teściowa, ciągle powtarzała "ja też nic nie umiałam", a dziś wszyscy zajadają się jej kuchnią.
Początki były na prawdę słabe i zarazem śmieszne. Nie wychodziły mi nawet babeczki z paczki (tu akurat zawinił zepsuty termoobieg) Czasami zdarzało mi się wsypać więcej soli, pieprzu albo czerwonej papryki. Ziemniaki były na wpół ugotowane, kurczak nie usmażony, zapiekanka trochę niedopieczona albo spalona itd...itd...
Przez kilka lat obiady jedliśmy u teściów, więc obowiązek omijał mnie wielkim łukiem. Co roku obiecałam sobie "zacznę gotować"-codziennie! Robiłam czasami w weekendy obiady różne, wymyślone dania,ale nic poza tym.
W końcu przyszedł czas mojej ciąży i diety męża. Razem z nim próbowałam odżywiać się zdrowo. Od rana myślałam co zrobię na obiad. Miałam wytyczne ile gram mięsa, węglowodanów i warzyw położyć na talerz. Wymyślałam. Na moim stole nie króluje kuchnia Polska. Nie lubię ciężkich potraw i tłustego mięsa. Częstym gościem jestem makaron,ryż i dużo warzyw. Do pieczenia ciąży przekonał mnie thermomix i nowy piekarnik.
Czy da się pokochać kuchnie? Oczywiście,że tak.Jeśli dostajemy wskazówki z zewnątrz od osób,które mają większe doświadczenie niż my,mamy przepis,lubimy eksperymentować,mamy zegarek na ścianie i serce to danie czy ciasto na pewno wyjdzie.
Gotowanie na szybko, w ciągłym pośpiechu nie jest sprzymierzeńcem ani zdrowego jedzenia ani satysfakcji z tego co zrobiliśmy.
Nie potrafiłam prawie nic,dziś tworzę własne przepisy,robię sushi, piekę ciasta i torty. Potrzebne było serce,otwarty umysł a przede wszystkim osoba dla której spędzanie czasu w kuchni nie jest stratą czasu.






czwartek, 6 października 2016

Historia pewnej grzywki

Poród,zmiany hormonalne,stres,zła dieta nie omijają naszej głowy. Kobiety w różnym wieku borykają się z nadmiernym wypadaniem włosów,z kruszeniem się ich, z brakiem połysku i próbami ułożenia ich by "jakoś" wyglądały.
Po mojej ostatniej wizycie u fryzjera, podjęłam kolejną próbę znalezienia złotego środka na wszystkie problemy,które wymieniłam powyżej. Najbardziej zależało mi na tym,by moja super krótka grzywka zamieniła się znowu w grzywkę o normalnej długości. Czasami,my kobiety mamy na prawdę ciekawe pomysły na to co chcemy mieć na głowie...
Moim jedynym celem była grzywa. Nie mogłam z nią nic zrobić. Totalnie nic... Ani nie było ratunku w spinaniu ani w tonie lakieru do włosów,wyobraźcie sobie jaka ona była krótka. Załamka...
Jak zwykle przypadkiem wpadł mi artykuł o olejku khadi stymulującym porost włosów.
Gdy zobaczyłam efekty wiedziałam, że muszę go mieć. Co prawda cena za 100ml to około 40-50 zł ale warto, bo daje na prawdę ogromne efekty. Włosy ku mojemu zdziwieniu zaczęły rosnąć szybciej.Stosuje go 2-3 razy w tygodniu.Nakladam olej na noc i myje włosy rano.
Pomocnikiem oleju jest szampon i balsam Babuszki Agafi pobudzające wzrost włosów. Włosy są miękkie i od razu widać efekt.Są po prostu zdrowsze.
Minęły 3 miesiące mojej kuracji. Mogę Wam polecić te trzy produkty bo widzę że mam więcej włosów,są odżywione,mocne,odrosły mi włosy w miejscu zakoli które zrobiły mi się po ciąży i przede wszystkim grzywka odrosła!

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Fluor sprzymierzeniec czy trucizna

Muszę Wam się przyznać,że tego postu by nie było bez jednej osoby,z którą sprzeczałam się o zawartość fluoru w pastach do zębów dla dzieci.
Od dawna zastanawiałam się od kiedy należy myć zęby dziecku. Naliczyłam w buzi małej 5 zębków i stwierdziłam,że to już czas na szczoteczkę i pastę.Malutka była zachwycona nową rzeczą i chętnie "myła" a raczej gryzła szczoteczkę.
Podczas chwalenia się jak moja córka umie myć zeby,zostałam zapytana jaką pastą myje,na co odpowiedziałam " tą dla dzieci od 1 do 3 lat",odpowiedz mnie powaliła- "tam jest fluor,a fluor to trucizna". Tak doszło do małej przepychanki słownej bo byłam przekonana że dla tak małych dzieci producenci powinni zapewnić brak substancji trujących. I niestety myliłam się. Nie każdy zna wszystkie "chińskie" określenia na etykietach produktów w sklepie. Sama myjąc zęby wieczorem obróciłam tubkę i zobaczylam napis "dzieciom poniżej szóstego roku życia nakładać pastę w wielkości ziarenka grochu". Coś w tym jest ,że sam producent dba o zdrowie naszych dzieci informując o tym na opakowaniu dla dorosłych a na tubce dla maluchów widać stężenie fluoru niczym w tej pierwszej. O co tu chodzi??-myślałam.
Nasz świat wariuje. Od najmłodszych lat jesteśmy nasyceni jedną informacją "Fluor dba o nasze zęby,chroni je przed próchnicą!". Przeczytałam klkanaście artykułów jak się pozyskuje fluor i jak wpływa na nasze zdrowie. Oto kilka ciekawostek:

  • Wpływa na łamliwość zębów,.powstawanie biały oraz brązowych plam
  • Duża zawartość w organizmie wpływa na łamliwość kości 
  • Fluor jest składnikiem substancji psychotropowych 
  • Odpowiada za zmiany trądzikowe 

A teraz spójrzcie na to jak jesteśmy manipulowani i jak jesteśmy wprowadzani w błąd. Kupiłam mojemu dziecku i sobie pastę bez fluoru. Tutaj znajdziecie pastę dla dzieci jak i dla dorosłych. Cena może niektórych powalić,ale na kilka tygodni tubka powinna spokojnie wystarczyć.  http://www.helfy.pl/twarz/jama-ustna/pasta-do-zebow-dla-dzieci
Opcjonalnie możecie sami zrobić pastę z sody oczyszczonej i olejku kokosowego w proporcjach 1:1.

czwartek, 4 sierpnia 2016

Od pełzania po chodzenie

Kupować chodzik czy nie oto jest pytanie... Są różne zdania na ten temat,jedni mówią żeby nie kupować bo dziecko będzie miało krzywe nóżki,a inni kupują bo to połączenie nauki chodzenia i przy okazji zabawa.
W pierwszym roku życia dziecko przechodzi zadziwiająco ogromne przemiany, fizyczne jak i psychiczne. Gdy moja córka zaczęła około 6 miesiąca trzymać się twardo na nogach zaczęłam pytać inne mamy co myślą na temat chodzika. Chciałam się upewnić,czy podejmuję dobrą decyzję. Jednogłośnie z mężem powiedzieliśmy chodzikowi "NIE!" nasza córka będzie naturalnie uczyć się chodzić. Co prawda miała go po starszej kuzynce, ale był on jedynie do zabawy. Chodzik to ekspresowa nauka chodzenia, ale też pozbawienie dziecka rożnych umiejętności.
Może zacznę od początku jakie są etapy nauki chodzenia niemowląt.
Maluszek około miesiąca ćwiczy ostro trzymanie sztywno główki. Przez kolejnych 4-5 miesięcy kształci tą umiejętność.Chwytany za rączki potrafi unieść sam główkę,nie odchylając jej do tyłu.Również około 5 miesiąca umie już siedzieć podparty o poduszki.  
7-9 to czas,kiedy dziecko pełza i zaczyna raczkować. Jeszcze długa droga od raczkowania po chodzenie. Kolejne miesiące to ćwiczenia pozwalające maluszkowi wstać. I tak pewnego pięknego poranka,moja córka złapała się szczebelek łóżeczka i wstała. Musielibyście zobaczyć moją minę...
Dla rodziców etap "wstawanie i upadek" to taki trochę czas oczekiwania na zawał.Około 8-11 miesiąca można już prowadzać maluszka trzymając za dwie rączki lub pod pachami.W końcu tak się wytrenuje w takim chodzeniu,że zapomina o pomocy kogoś bliskiego i zaczyna stawiać pierwsze kroki.
Moja córka zaczęła chodzić mając równo 13 miesięcy. Uwierzcie mi między 11 a 13 miesiącem byłam tak zniecierpliwiona tym,że jeszcze nie chodzi,że faktycznie chciałam ją wsadzić do chodzika.Jednak zachowałam zimną krew i pozwoliłam procesowi iść dalej. Dziś cieszę się,że Ania nauczyłą się naturalnie chodzić. Nie jest szałaputem i nie wchodzi we wszystko,uważa gdy wstaje pod stołem,upada na "pampersa" i zaczyna biegać, a nie chodzić.

Buty dla niemowlaka do nauki chodzenia. 
Jeśli chodzi o obuwie,to nie rzucaj się od razu na takie do nauki chodzenia.Kup dziecku buty na wyjście na dwór takie ,które będzie sztywno trzymać nóżkę. W domu ściągaj dziecku skarpetki, niech uczy się chodzić na boso.W ten sposób zapobiegniesz upadkowi,który w skarpetkach jest gwarantowany a nóżka przyzwyczai się do podłoża.Wybieraj skórzane buty.Wygląd to nie wszystko.Polecam Wam buty firmy Bartek i Adidas.

czwartek, 30 czerwca 2016

Higiena rany po cięciu cesarskim

Cięcie cesarskie jest operacją ,podczas której zostają przecięte powłoki brzuszne i macica. Po porodzie często kobiety zapominają o tatuażu,który zostaje na całe życie. Pierworódki nie mają świadomości ,że zła higiena rany może wpłynąć na jej wygląd i rzutować na zdrowie intymne.

Od czego zacząć?

  • Po cięciu,gdy w szpitalu ściągną opatrunek będziesz miała zalecane wietrzyć ranę.Powietrze wspomaga jej gojenie.
  • Na ranę trzeba uważać podczas kąpieli,by nie moczyć jej.Najlepiej po przyjściu do domu myć ją hipoalergicznym mydłem,płynem do higieny intymnej (ja używałam żelu kolagenowego). Po kąpieli przetrzyj ją ręcznikiem jednorazowym,ponieważ w bawełnianym jest dużo różnych drobnoustrojów. 
  • Staraj się codziennie odkażać ranę.
  • Noś bawełnią bieliznę.
  • Po zagojeniu rany,smaruj ją czymś co powoli zmniejszyć jej widoczność.
Przede wszystkim!! Nie dźwigaj! Nie biegaj! Nie szalej! Daj sobie czas do końca połogu.
A gdy już będziesz mieć taki problem jak ja,czyli przerośniętą brzydką ranę to udaj się do apteki po dermatix i zasięgnij porady ginekologa oraz fizjoterapeuty.

Rok z życia mamy

Wiele razy Wam pisałam o pierwszych chwilach spędzonych z moją kropką.Dziś chciałabym się z Wami podzielić tym co przeżyłam przez ostatni rok.
Będąc w ciąży,nie tylko ja ale podejrzewam że przynajmniej 98% z Was zastanawiało się co to będzie,gdy brzuch będzie tylko brzuchem. Wszyscy mówili :"najgorszy jest pierwszy miesiąc,a później to już górki",a ja dzisiaj mogę powiedzieć że pierwszy tydzień to była próba sił.
W poście o płaczu,chciałam Wam przekazać moje doświadczenie z pierwszych chwil bycia mamą. Pamiętam pierwszą noc,gdy mała płakała.Dla młodej mamy frustrujący jest fakt,że nosisz maluszka pod sercem 9 miesięcy,przychodzi na świat i nie wiesz co robić w takich chwilach.Intuicja-apteczka młodej matki.
Pierwszy miesiąc to czas na zmianę trybu życia,oswajanie się z nową sytuacją,z przejścia ze swojego imienia na imię "mama".
Codzienny widok dziecka,które  się zmienia,zaczyna na Ciebie powoli patrzeć swoimi najpiękniejszymi oczami na świecie i pokazuje swój jeszcze nieświadomy uśmiech jest najpiękniejszym obrazem.
Między drugim a trzecim miesiącem podnosi do góry głowę,trzyma ją już dość sztywno.Gdy naśladujesz jakiś głos nagle słyszysz ŚMIECH! Czwarty,piąty i szósty miesiąc to ogromny skok.Maleństwo gaworzy, ślini się od ząbkowania, próbuje nowych smaków,bawi się zabawkami,rwie się do siedzenia,w końcu siada!
Pierwsze "mama" usłyszałam,gdy Ania miała 10 miesięcy,raczkuje od 8 miesiąca i zęby też ma od 8 miesiąca, a pierwsze kroczki postawiła mając rok.
Zbyt szybko płynie czas.Zanim dziecko się urodzi myślisz "ile to jeszcze czasu do roczku".Gdy budzisz się w poniedziałek a zasypiasz w niedzielę,to nie można dziwić się,że tygodnie tak szybko lecą.
Dziecko,jest istotą która zmienia nie tylko całe życie ale zmienia człowieka.

czwartek, 16 czerwca 2016

Opowieść o pewnej spacerówce

Spacerówka to druga poważna bryka zaraz po gondoli. Plusem wózków 3w1 jest to,że raz płacimy za gondolę, nosidełko i spacerówkę. Minusem tej ostatniej wersji jest waga i wieczny problem z zapakowaniem do samochodu. Moja spacerówka zrobiła się tak jakby ciężka,niewygodna i miałam jej jednym słowem dosyć. Po przeanalizowaniu ów problemu włączyłam komputer i wbiłam w wyszukiwarce "wózek spacerowy" przejrzałam co najmniej 5stron.Na jednej z nich  był filtr. Powoli wklepałam wymagania,czyli:
  • skrętne koła
  • duża budka
  • przekładane siedzisko
  • pompowane koła
  • pałąk 
  • torba na zakupy
  • kompaktowe składanie
  • małe rozmiary po złożeniu
  • moskitiera i folia w zestawie 
Niby nic wielkiego. Niestety pojawił się ku mojemu zdziwieniu napis "brak produktu". Pomyślałam..."ot,księżniczka zażyczyła sobie powóz".
Po około 2 tygodniach bujania się z tematem trafiłam do BOBOWÓZKI, kupiłam tam pierwszy wózek więc wiedziałam,że na pewno będzie duży wybór. Przejrzałam kilka modeli,które widziałam w internecie żaden mnie nie zauroczył. Kupiłam spacerówkę ze skrętnymi kołami,dużą budką,małymi rozmiarami po złożeniu i dużym siedziskiem dla dziecka.Zachwyt był,gdy jeździłam po galeriach.Jednym słowem luksus.
W poniedziałek wstałam lewą nogą, wpakowałam maluszka do wózka i ruszyłam. Na pierwszej prostej już zaczęło podnosić mi się ciśnienie bo wózek uciekał mi na boki,gdy trzymałam go jedną ręką.Co chwilę musiałam poprawiać kocyk,bo spadał a gdy wjechałam w dziurę i nie mogłam z niej wyjechać to już miarka się przebrała.Purpurowa ze złości napisałam z 20 smsów do męża,że ta spacerówka to jakaś pomyłka.Mało tego,zaczęłam szukać w internecie kolejnej a tą chciałam sprzedać. Po nieudanym spacerze wróciłam do domu,żeby ochłonąć. Mąż wrócił z pracy, a ja wściekłą rzuciłam hasło " jutro Ty idziesz na spacer!".
Kolejne moje podejście już było inne.Myślałam jadąc już spokojna i opanowana " co ja miałam w głowie,przecież ten wózek jest całkiem inny niż tamten?". To tak jakby przesiąść się z cieżarówki na malucha.
Przyzwyczaiłam się już do niego, a gdy uciekałam przed burzą i sprawdził się jako wózek sportowy,dziękowałam Górze że go kupiłam bo szczęśliwie dowiózł moje dziecko do domu.

wtorek, 24 maja 2016

Strój kąpielowy do zadań specjalnych

Która z Was chciałaby mieć po ciąży płaski brzuch,brak rozstępów,brak boczków i skórę naciągniętą niczym 15-latka,ręka w górę!
Lato już tuż,tuż a Ty powoli zaczynasz się martwić czy w ogóle wyjście na plażę wchodzi w tym roku w grę. Niestety ja w tamtym roku, ze względu na to że urodziłam w czerwcu ze swoją wagą,depresją na punkcie brzucha nie pokazałam się nigdzie gdzie trzeba było odsłonić go choć kawałek.
Wybierając strój kąpielowy dla siebie,pomyślałam o Was.Wy też macie z pewnością jakieś niedoskonałości "po ciążowe". Na szczęście trendy są dla nas przychylne,ponieważ w tym roku modne są stroje jednoczęściowe. Wybrałam dla Was kilka.
Dla chudzielca z rozstępami na brzuchu i boczkach proponuję poniższy model.

źródło: http://www.she.pl/produkt/zara-stroj-kapielowy-662


Dla mamy z nadmiarem skóry wokół pępka (nie martw się,bardzo dużo kobiet ma z tym problem)


 źródło: http://www.bonprix.pl/style/stroj-plazowy-monokiniquot-407091678/?type=image&return=ref

Boczki,wystający brzuch,mało zarysowana talia

źródło: http://www.bonprix.pl/style/top-plazowy-450345681/?type=image&return=ref


Na koniec wyszczuplający,najlepiej gdyby wsysał dodatkowe kilogramy

źródło: http://www.bonprix.pl/style/kostium-kapielowy-wyszczuplajacy-450239091/?type=image&return=ref


wtorek, 17 maja 2016

Zdrowe jedzenie gwarancją spadku kilogramów

Na długo przed zajściem w ciążę miałam problem z wagą. Wiele lat ważyłam 44-47kg.Siedzący tryb życia,mąż rozpieszczał jedzeniem,teściowa dokarmiała,wieczorami jakieś piwko plus dodatki i tak waga hops do góry,plus 10 kg. Cała garderoba do wymiany. Oczywiście miało to swoje plusy.Nowe ubrania pozwoliły trochę zmienić styl, biustonosz wypełnił się o dwa rozmiary i nabrałam więcej kobiecych kształtów. W końcu boczki,których nie miałam przez całe życie zaczęły mi przeszkadzać. Po wielu latach wróciłam do biegania, ale efektów-brak. W pracy codziennie tabliczka czekolady,batoniki, później obiad a waga na maksa zleciała o 2kg. Spodziewałam się cudów. W ciąży hulaj dusza piekła nie ma,jadłam na potęgę, a na samej końcówce codziennie wjeżdżały lody.Stąd moje magiczne 20 kg do góry.
Po porodzie znowu zaczęłam bujać się z wagą 53kg.Mąż znalazł książkę "2XME",przeczytałam ale nie stosowałam ani diety,ani ćwiczeń. Zamieniłam olej roślinny na olej kokosowy, do sałatek dodaję olej lniany, do każdego obiadu podaję warzywa. Teraz bardziej wolę czekoladę,którą robię w domu niż tą ze sklepu.Zazwyczaj zjadałam wszystko co mi przypasowało z mojej "szafki łakoci".Nie oszczędzam się w weekendy,to czas kiedy mogę zjeść trochę więcej niż normalnie.
Na wadze straciłam tylko 3 kg ale zeszłam z rozmiaru 38 na 34. Przy okazji kupiłam rolki i staram się na nich jeździć chociaż raz w tygodniu.
Dziś wiem,że zdrowe jedzenie i zmiana nawyków żywieniowych może zdziałać cuda. Dodatkowo aktywność fizyczna jak na matkę przystało latanie z wózkiem o dziwo podnosi pośladki!
Matka po ciąży wcale nie musi mieć zbędnych kilogramów.

poniedziałek, 16 maja 2016

O nieprzespanej nocy

Nieprzespane nocki wpisane są w "zawód" rodzica. Najpierw zanim dzieciątko urodzi się mama przebywa nocne pielgrzymki do lodówki bądź do toalety. Organizm chce ją już naprzód przygotować do wstawania.Maleństwo rodzi się i średnio co 2-3 godziny budzi się na jedzenie i przewijanie.Później zaczynają wyrzynać się zęby,zrywanie się przez krzyk maluszka stawia nas na równe nogi.I tak ciągle coś, w końcu mówisz "no,tak wyśpię się jak umrę". Jedni rodzice są szczęściarzami i po 5 miesiącach przesypiają całą noc. Tak było ze mną,po czym około 10 miesiąca Andzia zachorowała i mama zlitowała się nad dzieciątkiem biorąc ją na kilka nocy do łóżka.Nastał znowu piękny okres wstawania po 20 razy. Nauka jej całonocnego pobytu w łóżeczku nie jest tak łatwa jak przeniesienie jej do naszego łóżka. Pamiętam,jeszcze gdy byłam w ciąży zarzekałam się,że nie wezmę jej do łóżka. "Miejsce dziecka jest w łóżeczku..".Jak nie wziąć takiego łobuza,który choć kopie,drapie,wyrywa włosy i bawi się gałką oczną to przytyła się najczulej na świecie.Każdy okres w życiu maleństwa stwarza nam rodzicom wiele wrażeń,dlatego rodzicielstwo jest piękne choć bardzo trudne.

piątek, 13 maja 2016

Masło shea w walce z poporodową urodą

Szara cera,brzuch jak galareta,włosy wychodzą z głowy garściami,jesteś zmęczona i nie masz czasu zająć się sobą. Taki jest obraz młodej matki po porodzie.
Od dłuższego czasu obserwuje się większe zainteresowanie masłem shea.Na pułkach  w sklepie znajdziemy balsamy,kremy i odżywki z dodatkiem tego wspaniałego specyfiku. Po co mieszać składniki skoro najprostsza postać tego masła jest najlepsza.Co prawda,nie nadaje się do posmarowania bułki, ale w 100% zmieni Twoją skórę.Po porodzie omijałam wszystkie lustra szerokim łukiem. W końcu musiałam na siebie spojrzeć i wziąć w garść. Najpierw dieta,pózniej ćwiczenia co jakiś czas i długie spacery w każdą pogodę.Mój brzuch się zmieniał a w razem z nim skóra, która napięła się.Miałam straszne rozstępy (kratery) dziś dzięki smarowaniu na noc masłem shea mogę zobaczyć je blade.Moje włosy po porodzie były osłabione,szorstkie od eksperymentów z farbowaniem i brakiem większego zainteresowania nimi.Na noc rozpuszczałam masło i wylewałam na włosy.Rano dwa razy myłam i mogłam się cieszyć miękkimi włosami.Czasami,gdy nie miałam czasu smarować się po kąpieli,dodawałam kilka łyżek do wody. Skóra była nawilżona i gładka.
Zastosowanie masła jest ogromne i jego właściwości zaskakujące. Polecam Wam mamuśki.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Płacz dziecka,jak go zrozumieć?

Pierwszy płacz dziecka po narodzinach jest dla matki wielkim szczęściem.To chyba jedyny krzyk, który sprawia poczucie bezpieczeństwa.Kolejne dni i miesiące to nauka mowy noworodka.Czasami jest to frustrujące,bo nie wiesz o co chodzi. Im dłużej przebywasz z maluszkiem, tym bardziej jesteś w stanie zakodować jak brzmi "noworodkowa komenda". Inaczej dziecko płacze z głodu, a jeszcze inaczej,gdy ma mokrą pieluszkę.O krzyku podczas kolki już pisałam w innym poście
(http://pierwszeserduszko.blogspot.com/2015/12/kolki-zmora-modych-rodzicow.html).
W odgadywaniu co ma maleństwo do powiedzenia może pomóc rytm dnia. Stałe pory poszczególnych czynności dadzą Ci wskazówki. A co jeśli wykorzystałaś wszystkie możliwości, a dziecko dalej płacze? Tu trzeba zdać się na swoją intuicję.Możesz zmierzyć np. temperaturę,która podpowie czy maleństwo ma infekcję. 
Czas ząbkowania wprowadza w życie inny płacz, wzbogacony o grymaszenie.
Starsze pociechy wybuchem płaczu sygnalizują,że nie podoba się im osoba która je zaczepia,nie mogą zasnąć,chcą chodzić zamiast raczkować, ktoś zabrał ulubioną zabawkę i tu można wymieniać w nieskończoność.
Nikt i nic tak nie uspokaja jak ramiona mamy,ale tylko takiej która jest spokojna. 

czwartek, 31 marca 2016

Trend płaskiego brzucha

Nie da się nie zauważyć,że od jakiegoś czasu panuje trend bardzo wysportowanej sylwetki i płaskiego brzucha,dodatkowo jesteśmy z każdej strony bombardowani super dietami, suplementami na zmniejszenie masy ciała.
Zaraz Wam opowiem dlaczego w ogóle piszę o tym.
Jakiś czas temu miałam ścięcie z ciężarną,która w 20tc miała brzuch jakby się przejadła.To miało wpłynąć na motywacje kobiet,które nie są w ciąży jak podaje blogerka. I ok,z wszystkim się zgodzę. Faktycznie,gdy kobieta regularnie ćwiczy lub biega to może utrzymywać aktywność fizyczną taką jak sprzed ciąży tylko należy zmniejszyć wysiłek. Zdrowa dieta podczas ciąży to też podstawa.
Wszystko jest dobrze dopóki przyszła matka ma głowę na karku.O szybszy poród przez wysiłek jest bardzo łatwo. Sama przekonałam się jak to jest,gdy zaczyna się więcej biegać po schodach.Raz dwa i leżysz podłączona pod pompę z magnezem, a Twoje dziecko od samego początku jest faszerowane sterydami.Czy tylko ja jestem nawiedzona? Ciąża to stan błogosławiony i czy kobieta nie czuje się lepiej,gdy ulegnie zachcianką i zje o dwa kawałki więcej czekolady?Ja przytyłam 20kg w ciąży,a dziś po niespełna 10 miesiącach mam mniej na wadze niż przed ciążą i bardzo dobrze wspominam to jak mąż latał do sklepu,by zaspokoić moje zachcianki.
Dziewczyny,nie dajcie się zwariować...

środa, 16 marca 2016

By pranie niepochłoneło Cię żywcem

Maleństwo jeszcze siedzi wygodnie w brzuszku, a my już pierzemy... Po co taki zbyt wczesny zabieg? po to ,by pozbyć się różnego rodzaju bakterii,których od groma w sklepach,a jeśli mamy od kogoś ubrania to też warto je odświeżyć.

Sposób na to,byś nie siedziała wiecznie przy praniu i prasowaniu. 
Ogranicz ilość rzeczy.Nie kupuj po 30 kaftaników,30 par spodni i bluzek.Dziecko bardzo szybko rośnie i istnieje duże prawdopodobieństwo, że wszystkich rzeczy nie założy.

Ściągaj pranie zawsze,gdy już wyschnie i zabieraj się do prasowania.Rób to na bieżąco,bo jeśli urośnie Ci góra to będziesz odkładać prasowanie w nieskończoność.Warto zainwestować w mały pojemnik,w razie gdybyś omijała deskę do prasowania szerokim łukiem to wywalające się ubrania pewnie Cię zmobilizują.
Zamień przykry obowiązek w chwilę relaksu.Włącz muzykę,którą lubisz zaparz kawę,herbatę i przestań myśleć o tym co jeszcze musisz zrobić.

Czym i jak prać?
Na większości metek jest napisane,by prać w 30-40 stopniach.Stosuj się do tego co na nich pisze,zapobiegniesz zniszczeniu tkaniny przez temperaturę. Pieluszki tetrowe i ręczniki zawsze piorę w 90 stopniach i wstawiam na dłuższe pranie. Tak jak w ubraniach dorosłych ważne jest,by wkładać do bębna tylko odpowiednie kolory tak z ubraniami dziecięcymi nie ma tego problemu. Czasami mieszam róż z niebieskim i białym.

Dla dzieci ze skłonnościami do alergii możesz użyć orzechów piorących ,cena około 20 zł za kg. Ich wielką cechą jest to,że są ekologiczne,wydajne i nie uczulają.


Proszek do prania z firmy Amway.Zawiera naturalne składniki dlatego jest polecany dla alergików. Minusem jest cena około 160 zł za 3 kg. Plusem jest jego wydajność.Mogłam w nim prać nawet 5 miesięcy.Mała miarka wystarczy, by doprać ciężko schodzące plamy.

Czasami zwykły proszek nie daje rady z marchewką,jagodami,kupką,obiadkiem czy innymi plamami na ubraniach dziecka.Nie warto czekać, aż plama zaschnie.Najlepiej namoczyć ją w ciepłej wodzie z detergentem,używam wtedy odplamiaczy takich jak na załączony niżej obrazku.
 Systematyczność to rozwiązanie na to byś nie siedziała godzinami przy praniu.

wtorek, 15 marca 2016

Blaski i cienie

Wiele kobiet nie podejmuje świadomie decyzji,by zajść w ciąże,bo mają wtłoczony do głowy stereotyp "utyranej matki". Macierzyństwo jest bardziej kojarzone z czymś złym niż z czym dobrym co daje chęć do życia. Test ciążowy to coś strasznego,przecież jak pojawią się dwie kreski to moje życie się załamie! Tak z 90% myśli. Powinno być na testach napisane "szczęście" a nie "kłopoty". Choćby dziecko nie było chciane,niezaplanowane na ten czas co my byśmy chciały to mimo wszystko gdy ciąża kończy się wynikiem ujemnym przeżywamy to tak jakby dziecko żyło długo poza naszym brzuchem. Dociera wtedy do nas co straciłyśmy,choć nie widziałyśmy ale kochałyśmy.
Kobiety na widok małego bobasa siedzącego w wózku zazwyczaj reagują szerokim uśmiechem i stwierdzeniem "jaki słodki.../jaka słodka", a w tym czasie matka myśli "posiedź z nim 2 godziny to zobaczysz jaki słodki". Mama,która przebywa z dzieckiem 24/h na prawdę może dostać na głowę,zwłaszcza gdy na jej barkach spoczywa opieka nad maleństwem,zapewnienie środków do życia,a przy tym wszystkim nie może na nikogo liczyć. To jest skrajna sytuacja... Młoda matka nie ma wyrobionej cierpliwości,czasami pada ze zmęczenia,faktycznie nieprzesypia nocy,pierze i prasuje hurtowo niczym w pralni,chce się rozdwoić i nagle budzi się pewnego ranka,patrzy w lustro i mówi "ale mam wory pod oczami". Dochodzi do wniosku,że macierzyństwo jest straszne... Tak jak mówili. Jeden krok dalej i leci w przepaść robiąc wszystko mechanicznie.
Dziecko rośnie a my zapominamy już o wielkim brzuchu,trosce i wielkim oczekiwaniu.Wiele razy mówiłam Wam,o tym że matka też człowiek musi mieć chwilę dla siebie.Szczęsliwa mama to szczęśliwe dziecko.Kobiety,które nie mają dzieci budzą się rano bo ciągle coś "muszą", a mama wstaje rano by spojrzeć w oczy maleństwa, lepszej połówki samej siebie.Worki pod oczami i widok nieprzespanej nocy chowa się pod łóżeczko. Wstaje nowy dzień,pełen obowiązków i wyzwań.Dzieci kolorują nasz świat i dziś żałuję że nie miałam ich w młodszym wieku.

piątek, 26 lutego 2016

Miłość cierpliwa jest

O niektórych uczuciach, takich jak brak cierpliwości do własnego dziecka wolimy nie rozmawiać. Bierzemy zmiotkę i zamiatamy temat pod dywan. Przecież jestem idealną matką i nikt inny lepiej nie zaopiekuje się moim dzieckiem. Przed koleżankami wybielamy się i opowiadamy jakie jesteśmy wspaniałe. Gdy zostajemy w czterech ścianach zaczynamy analizować i obwiniać się za to co czujemy. Czasami zasypiamy z myślą "fakt, jestem beznadziejna".
Czy Ty też wyrzucasz sobie, że jesteś niedobra dla swojej pociechy, którą kochasz bezgranicznie?
Przemyślmy to...
Etap ciąży, a jaśniej mówiąc jej końcówka. Kobieta z wielkim brzuchem, błaga lekarza by jak najszybciej rozwiązał ciążę, bo ma już jej dość. Tu po raz pierwszy ujawnia się niecierpliwość.
Etap nieprzespanych nocy, brak apetytu, brak humoru u dziecka, ciągłe jęczenie, jednym słowem załamujesz ręce, bo nie wiesz co jest maluszkowi, a chcesz mieć choćby 10 sekund spokoju. Kolejny brak cierpliwości.
Etap biegania, gadania, pytań. Ile razy możesz jedno i to samo tłumaczyć?
Etap szkoły. Kolejna jedynka w dzienniku. Znowu to samo. Drzesz się i wymyślasz kolejną karę.
Taki jest właśnie obraz matki. Kocha mimo wszystko, a jak się wścieknie to na całego.
To, że jesteśmy niecierpliwe wcale nie wynika z naszego "podłego"  charakteru, czy też z tego, że mamy dosyć bycia matką. Na naszą codzienność składa się wiele elementów. Czasami człowiek nie wytrzymuje nawału problemów i nieświadomie robi krzywdę swoim krzykiem, złym humorem i właśnie brakiem cierpliwości. Nie możemy obwiniać się, jeśli struna naszej wytrzymałości w końcu pęka. Takie jest nasze życie, raz kolorowe a raz czarne.
Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko dlatego czasami nie warto przejmować się czymś co nie decyduje o sprawach wielkich.
Następnym razem weź głęboki oddech i powtórz "miłość cierpliwa jest"

środa, 10 lutego 2016

Wspomnienia przed i poporodowe

Jestem w szóstym miesiącu ciąży.Jest marzec.Siedzę w oknie i patrzę jak leje deszcz.Myślę... "gdy drzewa już będą w pełni zielone,będę miała przy sobie moje dziecko". Serce na samą myśl kołatało mi ze strachu. W głowie miałam różne scenariusze ,a szczególnie taki że zaczynam rodzić i nie mogę dojechać do szpitala w Czarnkowie(czyli jakieś 50km).
Mijają miesiące,jest początek maja. Po sesji zdjęciowej, dzwonię do swojego lekarza i mówię że mam skurcze co 10 minut.Wdrapuje się z wielkim brzuchem i sukienką do kostek na ostatnie piętro bloku.Mówię mężowi "pakuj mnie,muszę jechać do szpitala,mam skurcze". Leżę w szpitalu kilka dni.Zaczyna mi się 33 tydzień. Muszą zatrzymać mi poród.Uf..udało się,ale mam zakaz wstawania.Jest już w domu.Do planowanego porodu zostało jeszcze 7 tygodni. Leże i czekam... Mam przepustkę na wyjście do lekarza i na ktg. Lęk przed porodem jeszcze bardziej się wzmaga. Nie mogę spać w nocy,jestem rozdrażniona tym,że nie mogę sama się ubrać,wykąpać i wstać normalnie z łóżka.
Ostatnia wizyta u lekarza.Jestem w 36 tygodniu. Słyszę "za tydzień w środę,musisz być rano w szpitalu" Apogeum osiąga moje ciśnienie,które przez stres i nadwagę rośnie z dnia na dzień.
Ostatnią noc przed porodem śpię jakby spokojniej niż zwykle,ale i tak mam skurcze między 4 a 5 rano.O 6 budzi mnie położna na ktg. Po 7 chodzę po korytarzu. Spotykam księdza.Przyjmuję komunię i staram się nie rozpłakać przy błogosławieństwie. Jeszcze standardowa procedura przed cesarką i zjeżdżam windą na salę operacyjną. Anestezjolog wbija mi się kilka razy w kręgosłup. Położna pyta "jak będzie miała córka na imię",odpowiadam "jeszcze nie wybraliśmy",wymieniam kilka które były zaplanowane. Położna odpowiada "na tej sali są dwie Anny", "odpowiadam "aha,to będzie trzecia". Imię... to dopiero było wyzwanie. Na szczęście Góra zadecydowała za mnie. Przytulona do położnej powtarzam w kółko niczym mantrę "wszystko dla mojej córki". Nie mogę już wytrzymać z bólu. W końcu znieczulenie zaczyna działać. Przychodzi moja Pani doktor i zaczyna cięcie.Po 15 minutach Ania jest już na świecie.Położna pokazuje mi mojego aniołka.Patrzę, a między nogami coś dynda. Mówię do niej "Boże,chłopiec?!! przecież mam wszystko różowe!",położna się śmieje, odpowiada "To pępowina.". Do końca szycia śmiałam się i cieszyłam, że już mam to za sobą. Ledwo wyjechałam z windy i zaczęłam krzyczeć "Anna Maria". Mąż podszedł do mnie i mnie pocałował, po czym przyszła moja siostra. Na sali pooperacyjnej nikt nie mógł mnie odwiedzić,ale Pani doktor przemyciła mojego męża,by mógł być ze mną choć przez chwilę.Zostałam sama,telefon się urywał od gratulacji.Po kilku godzinach położna przyniosła Anię do karmienia. Właśnie to spotkanie,gdy świeżo upieczona mama tuli pierwszy raz swoje maleństwo zapada głęboko w pamięć. Jutro skończy 8 miesięcy.Jej uśmiech jak to mąż mówi "wszystko kasuje". Tak. Nie pamiętam już bólu i nie obchodzi mnie że moje ciało to ruina. Najważniejsze,że jest ona-nasze największe szczęście. 

piątek, 29 stycznia 2016

Pielęgnacja maluszka,czyli kąpu kąpu

Skóra niemowlaka jest bardzo delikatna i wymaga szczególnej pielęgnacji.Zanim jeszcze dziecko się urodzi przyszłe mamy chcą zaczerpnąć trochę tematu co robić,by nie zaszkodzić.
Wszystkie czynności związane z higieną noworodka odbywają się tuż po kąpieli lub w czasie.

Zaczniemy od głowy.Często powtarzającym się pytaniem jest czy myć głowę,choć nie ma jeszcze na niej dużo włosków. Radziłabym umyć tylko wodą,preparaty które są przeznaczone dla niemowląt nawet od pierwszego dnia życia mogą przyczynić się do powstania ciemieniuchy.O walce z ciemieniuchą pisałam już tutaj:  ( http://pierwszeserduszko.blogspot.com/2015/12/walczymy-z-ciemieniuszka.html)
Uszy i oczy: przez pierwsze dni,tak jak radziła mi położna przecierałam oczy i uszy gazikiem zwilżonym przegotowaną ciepłą wodą.U noworodków często spotyka się ropiejące oczka,zazwyczaj przechodzi samo po dwóch-trzech tygodniach.Lekarze często przepisują krople do oczu,ale ja ich nie stosowałam.Nie stosujcie pałeczek do uszu,dzieciom nie brudzą się tak uszka jak dorosłym.Wystarczy przetrzeć wacikiem wierzch uszu i lekko środek.
Kikut: tu przeżywają stres chyba wszystkie matki.Obawy ,że wyrwiemy pozostałości po pępowinie i czarne scenariusze tryskającej krwi wzbudzają w nas niechęć do jakiejkolwiek pielęgnacji.Niestety trzeba się przemóc.Po kąpieli należy bardzo obficie spryskać środkiem odkażającym np octenisept i wytrzeć dookoła wacikiem.Po odpadnięciu kikuta należy jeszcze przez kilka dni oczyszczać ranę. 
Jak dbać o delikatne miejsca intymne? 
Podczas zmiany pieluszki zawsze dbamy,by pozostałości po kupce były wszędzie wytarte mokrą chusteczką.Czasami zdarza się,że trzeba dziecko umyć pod bieżącą wodą. Jeśli maleństwo nie ma odparzeń,codziennie smaruj pupkę linomagiem lub stosuj zasypkę.Gdy niestety zobaczysz zaczerwienioną skórę to zastosuj sudocrem lub bepanthen to mocniejsze kremy.Lepiej zapobiegać odparzeniom,niż leczyć.Latem bardzo ważne jest,by pieluszka nie była zbyt długo niezmieniana.Wysoka temperatura też swoje robi.  
Teraz na koniec wiadomość do zakodowania! Temperatura wody do kąpieli : 37 stopni 

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Na niebiesko

Z niebieskim kolorem trzeba uważać,by nie wyglądał na oku kiczowato. Ciemne cienie wymagają wprawionej ręki i doświadczenia. Spadające drobinki mogą dodać nieoczekiwanego efektu podbitego oka. Warto zaopatrzyć się w chusteczkę higieniczną lub wacik,który przyłożymy do policzka chroniąc tym samym skórę przed spadającym pyłkiem.


 Jeśli nie mamy doświadczenia i nie wiemy jak nałożyć cienie,by osiągnąć ładny efekt to najbezpieczniej jest położyć na górną powiekę jasny cień, a na dole tylko zaakcentować niebieską kreską.




Blondynką nie poleca się niebieskich odcieni.Tu panuje zasada im ciemniejsze włosy tym jaskrawszy kolor makijażu. 
Poniżej dwie stylizacje na niebiesko. 





sobota, 23 stycznia 2016

Rytm dnia,ważny w życiu noworodka

Rytuał,to bardzo ważny element w życiu noworodka. Maluszek inaczej funkcjonował w brzuszku i trzeba go "przeprogramować" po przyjściu na świat,że noc jest do spania a nie do brykania.
Od pierwszego dnia musimy wprowadzić stałe pory karmienia, bawienia,kąpania,wychodzenia na spacer. Wiadomo,że są dni których nie da się zaplanować ale najważniejsze,by dziecko mniej więcej o stałej porze było kąpane i wiedziało, że trzeba iść spać.Klucz do przespanej nocki. Organizacja dnia z pewnością wpłynie pozytywnie na nas, a przy okazji na dziecko, które będzie pogodniejsze i spokojniejsze. Inaczej jest z dzieckiem karmionym mlekiem modyfikowanym i inaczej karmionym piersią.To od nas zależy jak chcemy, by wyglądał nasz dzień.
U nas było tak:
ok.8:30 -pobudka,przebieranie i karmienie.
9:00-10:00 sen
11:00 wyjście na spacer
14:00 powrót do domu na karmienie.
14:00-17:00 aktywność i karmienie
17:00 sen
18:00-19:30 aktywność
19:30 kąpiel,karmienie,sen
Nocne karmienie:24:00,3:00,6:00
Wraz z rosnącym dzieckiem,rytm zmienia się.Od 4 miesiąca Kruszynka budziła się tylko raz na karmienie w nocy i spała trzy raz w ciągu dnia godzinę albo dwie.Dziś ma 7 miesięcy i nie budzi się ani razu, ma dwie drzemki w ciągu dnia o tej samej porze.Zasypia zazwyczaj po 20,tak jak ją nauczyłam.  
A Wy jaki macie plan dnia?

środa, 20 stycznia 2016

Historia czerwonej szminki.

Czerwona szminka od czasów Kleopatry, Marilyn Monroe, a teraźniejszością przechodziła różne fazy. Była znakiem kobiet lekkich obyczajów,w późniejszym czasie seksapilu, aż w końcu trafiła na trend jaki panuje od kilku lat,łączenia mocno podkreślonych oczu z czerwienią ust. Kto by pomyślał...

Gama kolorów czerwieni jest ogromna i każda firma oferuje coś innego.Ciężko jest dobrać odpowiedni odcień do koloru skóry,włosów i oczu. Niestety osoby z zaczerwienioną twarzą i skłonnościami do czerwienienia się nie powinny wchodzić z nią w bliskie relacje.

Czerwony kolor ust, nie jest zarezerwowany dla wielkich wyjść i nocnej pory. To doskonały kamuflaż dla nieprzespanej nocy, zmęczenia, choroby czy złego nastroju. Trzeba mieć umiar,bo w ciągu dnia możemy wyglądać bardzo wulgarnie,a nie o to chodzi.Nasz rozmówca ma odwrócić uwagę od oczu.Takie jest główne zadanie. To jak się umalować,by nie popełnić gafy? Po nałożeniu szminki odbij usta na chusteczce, będą miały zgaszony kolor.


Wieczorny makijaż, choć ma być mocniejszy od dziennego lepiej żeby był "ubrany" w czerwień i klasyczną czarną kreskę to jest znak elegancji i subtelności.

 Nie ważne czy mamy lat piętnaście czy pięćdziesiąt ważne żebyśmy czuły się kobieco i pewne siebie.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Dobra organizacja to podstawa

Pierwsze chwile po powrocie ze szpitala z noworodkiem nie należą do najlżejszych. Młoda mama jest zmęczona,nie jest w pełni sprawna, a niejednokrotnie pierwsze obowiązki przy dziecku musi pełnić druga osoba. Przygotowania do bycia rodzicem to nie tylko zmiana myślenia,dbanie o siebie,kompletowanie wyprawki ,ale także przygotowanie domu by był dobrze zorganizowany.
Zdradzę Wam kilka wskazówek ,które pomogły mi nie wpaść w panikę, gdy trzeba było szybko przygotować kąpiel,przynieść pieluszkę, dać dziecku drugi smoczek itd... tak zwane sytuacje awaryjne.  
Zacznijmy od przenośnej kosmetyczki. Nie była standardowa...  zrobiłam ją ze skórzanego gazetnika.Można kupić taką kosmetyczkę w sklepach dla niemowląt, ale jest ona droga. Włożyłam do niej pampersy,linomag, szczotkę do włosów, żel do mycia,balsam,gruszkę,cążki do paznokci. To był jej obowiązkowy skład.Mogłam ją przenieść tam, gdzie przebierałam dziecko lub je kąpałam.
Maluch powinien mieć też swoją szafkę, w której będą ubranka,pieluchy tetrowe, zapasy: pampersów,chusteczek nawilżonych,dodatkowe smoczki, żele do mycia i balsamy,mleko modyfikowane.Kupowanie na górkę ma swoje plusy.Po pierwsze można kupić coś taniej w promocji i mieć na zaś, a po drugie gdy coś się skończy nie masz wyrzutów, że zapomniałaś kupić.
Chyba nie ma takiego dziecka,które by przez pierwszy miesiąc nie obudziło się w nocy choćby raz na karmienie.Pomoc w sprawnym przebraniu może udzielić Wam uprzednio przygotowana szafka nocna,w której zrobicie zapas kilku pampersów,chusteczek nawilżonych i kremu.
Starajcie się zawsze odkładać wszystko na swoje miejsce,nie będziecie biegać po domu i szukać np smoczka,a smoczek to poważna sprawa....

wtorek, 5 stycznia 2016

Wyjazd z maluszkiem na ferie zimowe

Na nadchodzące ferie zimowe,może któraś z Was ma zaplanowany pierwszy wyjazd z maluszkiem.Warto wiedzieć co spakować ,by nie martwić się o to że czegoś zabraknie bądź zapomniałyśmy o czymś.Możecie skorzystać z mojej listy i kilku wskazówek.

  • Ubranie: na każdy dzień zróbcie komplety, body(proponuje wziąć z dwie pary więcej)+spodnie/spódniczka+bluzka/sweterek+rajstopki/skarpetki,ciepła kurtka/kombinezon,dwie czapki,szalik/komin,rękawiczki 
  • Pampersy o kilka więcej,niż dziecko zużywa w ciągu dnia + kilka na basen,jeżeli macie w planach
  • materiałowy przewijak
  • Gdy dziecko nie jest karmione tylko piersią i je normalne posiłki: to zasada taka jak z ubraniem,planujemy na każdy dzień ilość słoiczków+kasza/kleik+mleko modyfikowane w mniejszej puszce
  • pojemnik na mleko 
  • termos do podgrzewania posiłków oraz przegotowanej wody do mleka 
  • termometr,bo wszystko może się zdarzyć
  • lek przeciwbólowy, przeciwgorączkowy
  • kocyk
  • kilka pieluszek tetrowych
  • ręcznik
  • przybory do kąpieli,najlepiej w mniejszej wersji
  • dodatkowo:ciepła bluza,cieniutka czapka w razie wypadu na basen
  • obowiązkowo! zabawki
 Mama musi być przygotowana na każdą sytuację i musi wszystko przewidzieć.Pakujcie dziecko w osobną torbę,będzie Wam łatwiej dotrzeć do potrzebnych rzeczy.