od kropeczki do serduszka

od kropeczki do serduszka

niedziela, 13 grudnia 2015

33tc,czyli głupota przyszłej matki

Zaczynając 35 tydzień,uświadamiam sobie dlaczego 9 miesięcy oczekiwania na dziecko nazywa się ciążą. Każda z nas inaczej przeżywa ten czas.Niektóre z nas są aktywne do samego końca a inne muszą uważać bardzo na siebie. U mnie latanie skończyło się wraz ze wpisem w kartę przyjęć do szpitala "zagrażający poród przedwczesny ". Wtedy otworzyły mi się oczy i zachodziłam w głowę, po co mi było wysprzątane mieszkanie, upieczone ciasto i latanie po sklepach.Teraz, gdy mam przymusowe leżenie nagle wiele spraw zeszło na dalszy plan. Faktycznie nawet wychodzenie z łóżka albo bardziej obrazując sturlanie się z niego przynosi za sobą falę zmęczenia.Kilkuminutowy spacer po pokojach to chwila,gdy brzuch coraz mniej opiera się grawitacji. W nocy za to pielgrzymka do toalety to standard.Coś w tym jest,w końcu będę musiała wstawać do dziecka.Nerwy przez to,że nie można nic zrobić potęguje patrzenie w kalendarz ile jeszcze czasu zostało do rozwiązania.Ostatnie tygodnie chyba takie muszą po prostu być,nawet gdy czujemy się dobrze.Im bardziej na kogoś czekamy,tym bardziej przeżywamy spotkanie z tą osobom. Od płaczu ze złości,że byłam tak lekkomyślna nie uważając na siebie ratuje mnie mój słodki ciężarek,który noszę pod sercem.